Uganda 2011

Relacja na GORĄCO z wyjazdu Ani na trzymiesięczny wolontariat misyjny do Ugandy.

Uganda

Witam ponownie!

Wybaczcie mi, że informacje docierają z takim opóźnieniem. W Rushooce nie mam dostępu do Internetu. Mamy modem, ale z reguły połączenie jest kiepskie. Wioska leży w górskiej dolinie i sygnał jest bardzo słaby. Jeżeli już udało mi się połączyć to po to by tylko sprawdzić pocztę.

Wróćmy jednak do Mburo. Pogoda dopisała, było słonecznie i ciepło (jakieś + 35̊ C). Światło do robienia zdjęć było takie sobie. Panowała lekka mgiełka. Jestem początkującym fotografem, więc nie do końca jestem zadowolona z fotek. Widziałam antylopy, zebry, guźdźce. Niestety bawołów nie spotkaliśmy. W parku panowałam pora sucha, więc większość zwierząt gromadziła się przy wodopoju, z dala od turystycznej drogi. Bardzo przydała mi się lornetkaJ Park zwiedziłam jadąc na pace samochodu. Mimo, że ojciec Teofil jechał maksymalnie 40km na godzinę trzeba było się dobrze trzymać. Hehe, czułam się trochę jak bohater filmu, typu Pożegnanie z Afryką. Słońce mnie spiekło oczywiście, ale na szczęście się posmarowałam wcześniej i obyło się bez poparzeń. Obiad zjedliśmy w restauracji w parku. Trzeba było na niego czekać około godziny, co jest normalne w tego typu miejscach w Afryce.

Nie pisałam wcześniej, ale dopadło mnie tutejsze choróbsko. Na szczęście to nie malaria czy tyfus. Mam bucellę (brucelozę, jak kto woli) inaczej zwana Gorączką Maltańską. W sumie gdyby nie Ola (również wolontariuszka) nie zrobiła bym testu. To ona mnie namówiła. Czułam i czuję się dobrze. Jedyne objawy jakie miałam to mała biegunka i strasznie mi się w brzuchy przelewało. Podobno towarzyszą tej chorobie bóle stawów. Mnie na szczęście nie bolały. Leczenie polegało na tym, że przez 10 do 14 dni przyjmuje się gentamycynę dożylnie i równocześnie zażywa się doxycylinę (ten antybiotyk trzeba brać przez 6 tygodni, rano i wieczorem). Mi zostały jeszcze dwa tygodnie do zakończenia kuracji. Kolejny test zrobię już w Polsce, bo trzeba odczekać około miesiąca po skończonym leczeniu. Da się przeżyć. Jak już wspomniałam dobrze się czuję. Jedynie co czasem odczuwam to ból żołądka, jak przy zatruciu, gdyż doxycylinę trzeba zażywać na czczo. Po zakończeniu leczenia muszę odczekać miesiąc i potem dopiero mogę zrobić następny test.

 

Wieści z Ugandy

Agandi! Co w języku runyankore znaczy: jak się masz.

Jest to najkrótsza forma powitania. Obowiązuje rano, po południu i wieczorem.

Wróćmy jednak do mojego poprzedniego wpisu.

Więcej: Wieści z Ugandy

 

Uganda

Pozdrawiam z Mbarare, tj jakieś 1,5 godziny drogi z Rushooki. Tylko tutaj mogę mieć dobry kontakt internetowy. Ale zacznijmy od początku:)

Do Entebbe przylecieliśmy koło 22.30 i co mnie uderzyło to był niesamowity gorąc. Usmażona na amen! Ruch drogowy to jest jakaś masakra! Jeżdżą beż żadnych zasad! Śmierć w oczach! Noc spędziliśmy w ARU, to jest ośrodek prowadzony przez siostry i od razu musiałam się nauczyć zakładać moskitierę. Ale nie było źle. Spałam tylko w bieliźnie bo było tak niesamowicie ciepło. Za oknem było słychać afrykańską muzykę, trochę przerobioną na rytmy europejskie.

Moi drodzy następnym razem napiszę coś więcej bo mam ograniczony dostęp. Muszę się podzielić netem. Wszystkiego dobrego:)

   

Uganda 2011 - prolog

Witam Was serdecznie!

Ania

Pod koniec stycznia wybieram się do Ugandy na trzymiesięczny wolontariat. Jak wiadomo do każdej podróży trzeba się odpowiednio przygotować, a tym bardziej ruszając do Afryki.

Ja swoje zaczęłam od szczepień. Niezmiernie ważna sprawa! Przyjęłam ich kilka: przeciw żółtej febrze (!), tężcowi, dyfterii, polio, durowi brzusznemu, żółtaczce typu A i B (tę akurat dostaje się w kilku dawkach, więc radzę odpowiednio wcześnie zainteresować się nią). Po przyjęciu szczepionek otrzymuje się międzynarodową książeczkę szczepień: International Certificate of Vaccination or Prophylaxis. Tą książeczkę NALEŻY ze sobą zabrać! Jeśli ktoś taką posiada to warto sprawdzić jej ważność, żeby uniknąć kłopotów po przylocie do kraju dla nas egzotycznego. Warto też zaopatrzyć się w tabletki na malarię. Są one wydawane na receptę i ich rodzaj zależeć będzie od tego, do którego kraju się wybieracie i jak długi będzie pobyt.

Kolejnym etapem moich przygotowań jest skopiowanie ważnych dokumentów, takich jak paszport, ubezpieczenie, bilet lotniczy. Różne rzeczy się zdarzają, więc kopie mogą się przydać.
Oprócz tego zabieram ze sobą lekarstwa: na ból gardła, węgiel, paracetamol (nie aspirynę, bo ona rozrzedza krew, a to może być niebezpieczne), wapno rozpuszczalne w tabletkach, witaminy. Muszę też zabrać prewencję anty-komarową, może być w sprayu ale odradzałabym takie pod ciśnieniem. Upewnijcie się, czy w miejscu, do którego się wybieracie jest moskitiera. Jeżeli nie to należy ją zakupić.

Jeszcze tylko ciuchy i mogę ruszać. Nie zabieram wiele, bo i po co. Nie jadę do kurortu. Kilka T-shirtów, długie spodnie, szorty, strój kąpielowy, ciepły polar, kurtka przeciwdeszczowa, najbardziej podstawowe rzeczy, takie jak bielizna, skarpety, sandały, buty sportowe, klapki. Sprzęt fotograficzny. Nie posiadam super sprzętu, ale jestem zadowolona z tego, co mam. Najlepiej mieć dwie baterie, dwie lub trzy karty pamięci (będę miała dostęp do laptopa, dlatego biorę dysk zewnętrzny, żeby zdjęcia zgrywać, więc trzecia karta mi nie potrzeba) ściereczkę do wycierania obiektywu, filtr UV i polaryzacyjny. Ja zabieram ze sobą także lornetkę do obserwacji zwierząt (bo nie mam zamiaru stać się czyimś obiadem).

To by było tyle. Jest to mój pierwszy taki wyjazd, więc pewne rzeczy wyjdą „w praniu”. Warto zajrzeć do poradników podróżników. Ja czytałam „Poradnik globtrotera” Beaty Pawlikowskiej.

Jak tylko będę miała możliwość napiszę już z Ugandy. W takim razie do miłego!



Pozdrawiam
Ania

Dokładnie w chwili publikacji tego tekstu Ania postawiła swoje stopy na lotnisku w Kampali. Życzymy jej wielu pozytywnych doświadczeń w pracy na misji oraz liczymy na obiecane wiadomości i zdjęcia z jej pobytu.
Redakcja Wędrowiec.com
   

Bazy noclegowe


Ostatniej zmiany na stronie dokonano01 października 2011, 05:31
Naszą witrynę przegląda teraz 6 gości